Debiutant, świeżynka na polskim rynku. Karma, w której gołym okiem dostrzeżemy składniki i nie utoniemy w niezidentyfikowanej galarecie. Dziki szał psiej radości i dziko – dobra jakość, która cieszy moje serce wielce, czyli Rockster w Top for Dog.

Rockster – przerwany miesiąc miodowy i nowy początek

Rockster to pełnowartościowa, kompletna i „organiczna” mokra karma. Historia jej powstania jest absolutnie niesamowita, dlatego pokrótce ją Wam przedstawię:

Wyobraźcie sobie, że jedziecie na Waszą podróż poślubną. Kwiatki, pszczółki, słoneczko, radość, tylko Wy i zachody słońca. W trakcie tej sielanki znajdujecie na ulicy psa, który jest w stanie bliskim śmierci. Co robicie?

a) postanawiacie przejść obojętnie

b) wzywacie służby i zapominacie o sprawie

c) postanawiacie przerwać miesiąc miodowy, wywieźć go z trudem z Neapolu, przygarnąć pod swoje skrzydła i uratować mu życie

Właściciele Rockstera i jednocześnie twórcy marki sygnowanej jego imieniem, wybrali opcję trzecią. Wzięli to zwierzę, z trudem wywieźli do domu i zabrali się za ratowanie mu życia. Ponieważ pies odmawiał przyjmowania jakiejkolwiek karmy komercyjnej, a jego mikrobiom jelitowy ukształtowany był przez pożywienie, które spożywał wcześniej, czyli to co zdobył u rybaków, czy inne resztki „normalnego” jedzenia, postanawiano przygotowywać mu specjalne posiłki. Z czasem gotowanie psu, zamieniło się w duże przedsięwzięcie produkcji karm, w których naczelnym założeniem jest możliwie bliski naturze i organiczny skład. Rockster stał się gwiazdą internetów. Ma swoje konto na instagramie i uwaga, uwaga ma na karku około dwudziestu lat. Happy end jak z bajki.

BIO, BIO widzę wszędzie

No dobra, ale co za niesamowitości są właściwie w tych puszkach i dlaczego słowo „organiczne” wzięłam w cudzysłów. Jeśli spojrzymy na ich skład, trudno będzie znaleźć tam wiele składników bez dopisku „bio”. Dwoi się i troi i nawet pospolita marchewa ma przed sobą „bio”. W niektórych smakach ten stosunek jest mniejszy, w innych większy. Karma z kurczakiem i indykiem, oraz ta z wołowiną jest w 100% BIO. U łososia, kalmarów i małż jest to 95%. Składniki pochodzą z certyfikowanych upraw i choć na opakowaniu nie znajdziemy polskiego oznaczenia „ekologiczności” – bo prawo w Polsce po prostu nie przewiduje certyfikatów dla karm, to jest to posiłek jakości human grade, złożony z komponentów, które spełniają standardy pozwalające im nadać status BIO.

Składy i smaki

Nazwy poszczególnych receptur nawiązują do prawdziwej podróży Rockstera z Neapolu do Londynu i dalej przez miejsca, w których żył przez 15 lat. Są to:

• A fisherman’s dream – BIO łosoś, kalmary i małże
Formuła naukowa wspierająca odbudowę komórkową
Skład: 82,5% bio łosoś, 3% kalmary, 2% małże, 5% bio cukinia, 3% bio komosa ryżowa, 2% bio pigwa, 2% bio marchew, 0,5% bio topinambur (fermentowany koncentrat)

Zawartość wszystkich składników bio: 95%
Składniki analityczne: białko surowe 9,3%, surowe oleje i tłuszcze 8%, włókno surowe 1,9%,
popiół surowy 2,4%, wilgotność 72%

• Heaven and Earth – Królik z wolnego wybiegu
Formuła naukowa wspierająca system odpornościowy
Skład: 86% królik z wolnego wybiegu (50% mięso, 30% wątroba, 20% comber), 3% bio bataty,
3% bio jabłko, 3% bio gruszka, 3% bio żurawina, 0,5% bio kokos, 0,5% bio rokitnik zwyczajny,
0,5% bio olej z ostropestu plamistego, 0,5% bio topinambur (fermentowany koncentrat).

Zawartość wszystkich bio składników: 14%
Składniki analityczne: białko surowe 10,9%, oleje surowe i tłuszcze 6,7%, włókno surowe 2,1%, popiół surowy 1,2%, wilgotność 71%

• Birds of a feather – Organiczny kurczak & Organiczny indyk
Formuła naukowa wspierająca zdrową sierść i skórę
Skład: 80,5% bio kurczaka i indyka (85% mięsa mięśniowego, 5% serca, 5% żołądka, 5% wątroby), 4% bio cukinia, 4% bio mango, 4% bio dynia, 4% bio jagody, 2% bio pietruszka, 1% bio olej z łososia, 0,5% bio topinambur (fermentowany koncentrat)

Zawartość wszystkich bio składników: 100 %
Składniki analityczne: białko surowe 10,6%, oleje surowe i tłuszcze 7,6%, włókno surowe 1,6%, popiół surowy 1,7%, wilgotność 72%

• Boeuf du cap – Bio Wołowina
Formuła naukowa wspierająca wzrok i system odpornościowy
Skład:82% bio wołowina (40% mięsa, 30% płuc, 15% wątroby, 15% ozory), 6% bio komosa ryżowa, 5% bio dynia, 4,5% bio marchew, 1% bio spirulina, 1% bio olej z łososia, 0,5% bio topinambur (fermentowany koncentrat)

Zawartość wszystkich składników bio: 100%
Składniki analityczne: białko surowe 10,2%, surowe oleje i tłuszcze 6,9%, włókno surowe 1,8%, popiół surowy 1,5%, wilgotność 73%

• Sound of Game – Jeleń
Formuła naukowa wspierająca stawy i chrząstki
Skład: 86% jeleń (40% mięsa, 30% płuc, 15% wątroby, 15% ozory), 4% bio bataty, 3,5% bio morela, 2% bio borówka brusznica, 2% bio szpinak, 1% bio olej z łososia, 1% omułek zielonowargowy, 0,5% bio topinamburu (koncentrat fermentowany)

Zawartość wszystkich składników bio 13%
Składniki analityczne:białko surowe 13,2%, oleje surowe i tłuszcze 4%, włókno surowe 1,4%, popiół surowy 2,3%, wilgotność 74%

• Sunday Roast – Jagnięcina
Formuła naukowa wspierająca pracę wątroby i systemu odpornościowego
Skład:84% jagnięciny karmionej świeżą trawą (40% mięsa, 30% płuc, 15% wątroby, 15% ozory); 4% bio marchew, 3% nasiona chia, 3% bio komosa ryżowa, 3% bio szpinak, 2% bio rokitnik zwyczajny,
0,5% bio olej z ostropestu plamistego, 0,5% bio topinambur (koncentrat fermentowany)

Zawartość wszystkich BIO składników: 13%
Składniki analityczne:białko surowe 11,8%, surowe oleje i tłuszcze 3,8%, włókno surowe 2,7%, popiół surowy 1,7%, wilgotność 74%

Psie wrażenia i na psach efekty

Na samym początku wpisu opowiedziałam krótką historię tego jak Rockster trafił do nowego domu. To teraz opowiem Wam o tym jak puszki Rocksterem sygnowane, trafiły do nas. Być może część z Was kojarzy, że z Vukowskim dzielnie sobie barfujemy, albo przynajmniej barfowaliśmy, do czasu feralnego wirusa z końca sierpnia, który się do nas przypałętał i po którym River dochodził do siebie dwa dni, a Vuko prawie tydzień. Od tego czasu mimo przyjmowania probiotyków miał mocno osłabiony układ pokarmowy i słabo sobie radził z trawieniem surowego mięsa, a już kości to w ogóle. Na czas regeneracji przerzuciliśmy się na łatwiej strawne rzeczy i gdzieś między tym wszystkim, wydarzyły się warsztaty blogosfery zoologicznej, na których dostaliśmy paczki dobra. W jednej z nich były właśnie puszki od Rockster. Z początku przeszłam wobec nich zupełnie obojętnie, przyzwyczajona do tego, że „darmoszka” niezbyt często jest warta większej uwagi.

Głupia ja, głupia ja, głupia ja. Przyjrzałam się składowi i byłam mocno pod wrażeniem. Później dostałam w twarz całą salwą „bio, bio, bio”. Jeszcze później doczytałam o sposobie produkcji karmy, a na sam koniec przyniosłam puszki do domu, otworzyłam je przy psach i okazało się, że dostały na ich punkcie totalnego kociokwiku. Uznałam, że poczęstuję nimi również naszego delikatnobrzusznego Vukowskiego i gdy nie odnotowałam żadnych rewolucji żołądkowych, a jednocześnie wyraźnie zostało mi zakomunikowane, że to czym właśnie nakarmiłam psy, smakuje im bardziej niż cokolwiek kiedykolwiek, ruszyłam jakimś absurdalnym rzutem na taśmę, zgłosić się do testów dla Top for Dog. Uf udało się! I tak niedługo później miałam do przetransportowania do domu dwa gigantyczne kartony puszek we wszystkich smakach.

Psy nie jadły karmy długo. Bo zapasów starczyło na około 2 tygodnie, ale w tym czasie nie zauważyłam żadnych rewolucji żołądkowych. Efekty na trawniku były nieduże i bardzo eleganckie. Jeśli idzie o psie zdanie na ten temat. Vuko uchodzi u nas za psa stoika. To jest zwierz, który ma swój honor, on się o żarcie prosić nie będzie, chyba, że właśnie na żarcie ćwiczymy. On sobie usiądzie i będzie patrzył. Za marchewkę to może pacnie łapką raz, czy dwa, a czekając na michę z surowym pokręci się trochę bardziej niż zwykle, albo pobiegnie do klatki czekać na udko z kurczaka. Gdy wyciągałam puszki Rockster, oba psy ścigały się o to, które pierwsze wbiegnie do kennelu i dostanie swoją zabawkę wypełnioną karmą. River wręcz piszczał z ekscytacji, a Vukowski wyrażał tyle radości ile tylko umiał. Powiedzieć, że im smakowało to mało – serio. Zresztą ich zachowanie przy próbkach, było jednym z powodów całego mojego zgłoszenia do testów. Totalny szał.

Rockster w punktach i w moje spostrzeżenia

• Karma przygotowywana metodą „sous – vide”. Składniki surowe są zamykane w puszce i dopiero w niej gotowane w niskiej temperaturze.

• Skład na puszkach jest opisany szczegółowo, z wyróżnieniem każdego z komponentów, rodzaju mięsa mięśniowego, czy podrobów i ich procentową zawartością.

• Puszki występują w dwóch rozmiarach, dzięki czemu nie musimy się martwić, że w przypadku mniejszego dziennego dawkowania, duża pucha wyschnie nam i zepsuje się, zanim ją zużyjemy.

400g i 195 g

• Wysoki poziom przeciwutleniaczy .

• Organiczne składniki bardzo wysokiej jakości.

• Puszki bez BPA – Bisfenolu A, wobec którego istnieją podejrzenia o szkodliwość dla zdrowia i coraz więcej krajów wprowadza zakaz stosowania go w opakowaniach żywności.

• Dodatek naturalnej inuliny z topinamburu o silnym działaniu prebiotycznym zwiększającym wchłanianie cennych składników odżywczych.

Karma poza tym, że oczywiście smakowała psom, zrobiła na mnie również wrażenie swoimi wyglądem. Jest dość sucha, pozbawiona gigantycznej ilości galarety. Do tego ryba śmierdzi wyraźnie rybą, a wewnątrz bez problemu dostrzeżecie drobinki płetw, czy miękkie już ości. Wołowinę czuć wołowiną. Z łatwością można zobaczyć naocznie to, o czym przeczytamy w składzie karmy. Z radością stwierdziłam też, że stosunek podrobów do mięsa mięśniowego jest w większości składów bardzo przyjemnie zbliżony do tego, jaki zaleca się w diecie BARF. W moim odczuciu jest to karma absolutnie, totalnie idealna oprócz jednej, małej, drobnej sprawy. Cena jest dość wysoka jak na polski rynek. Koszta miesięcznego wykarmienia moich gamoni na tych puszkach, są dla mnie niestety zaporowe, ale z pewnością będę je kupowała na wyjazdy, czy jako wkład do kongów na leniwe wieczory w domu.

Werdykty

Przyznam, że naprawdę trudno tu mówić o innym werdykcie niż: to jest totalnie przepyszne, totalnie genialne w składzie i totalnie szkoda, że nie dam rady karmić tym psów na co dzień. Jestem przekonana, że nawet jeśli ktoś zaciekle barfuje, taka puszka mogłaby zagościć na jego półce na nagłe wypadki, a jeśli ktoś w swoim surowym karmieniu stosuje głównie kurczaka z marketu, to w zasadzie Rockster pomimo bycia gotowym posiłkiem, w mojej ocenie stoi kilka poziomów wyżej niż to kurczę niewiadomo skąd. Naprawdę zacna rzecz, godna polecenia. Ja z pewnością będę ją okazyjnie kupować i cieszę się, że mieliśmy okazję przetestować coś tak jakościowego.